Menu

DYWAGACJE LOGOPEDYCZNE

Spostrzeżenia logopedy, wprawki dla dzieci, które mają kłopoty artykulacyjne, niedosłuch, problemy z uczeniem się.

Wczesne wsparcie dziecka w zakresie wszystkich sfer jego rozwoju.

bealo27

 

Ostatno coraz częściej słyszymy o wczesnym wspomaganiu rozwoju dziecka, które to może mieć przyznane do czasu rozpoczęcia nauki w szkole czyli podjęcia obowiązku szkolnego.

Co to jest i czy warto zabiegać o taką pomoc dla dziecka? Oczywiście i to jak najszybciej. Im więcej bodźców tym lepiej. Maim zdaniem korzystanie z opieki różnych specjalistów nie wyklucza się. Na gruncie logopedycznym również to sprawdziłam. Monopol w dziedzinie terapii logopedycznej nie jest wskazany. Jeżeli terapia nie przynosi efektów, warto wesprzeć się innym specjalistą. I nie godzi to absolutnie w kompetencje tego pierwszego. Każdy wykonuje swoją pracę na swój sposób, korzystając z wypracowanych przez siebie metod. Działaja lub nie na dzieci.    I podobnie jak w życiu, jednych lubimy bardziej, innych mniej, na jednych działa to, na innych tamto.

Korzystajcie więc z potencjału różnych możliwości i specjalistów wszelkiej maści, ale zachowajcie zdrowy rozsądek! Wy wiecie. co jest najlepsze dla Waszego dziecka.

Przeczytałam ostatnio w opinii o jednym z moich podopiecznych, że nie bawi się ze wszystkimi dziećmi i wybiera tylko niektóre dzieci, które mu odpowiadają. Nie rozumiem! Wydaje mi się, że też nie bawię się ze wszystkimi, tylko z tymi którzy mi odpowiadają i żadna siła nie zmusi mnie do "zabawy" z pozostałymi, ponieważ ich nie lubię, nie odpowiadają mi i mnie nie rozumieją. To takie dziwne? Albo inny przykład: chłopiec denerwuje się jak coś nie idzie po jego mysli.... Ja też  się wku..... gdy tak się dzieje. Bardzo dobrze bo to mnie napędza i zmusza do działania, aby wszystko szło po mojemu. I nie jest to złe, tylko to zdrowy egoizm pozwalający nam nie zwariować w tym dziwnym świecie. 

 

Znaczenie mowy!

bealo27

Mowa wyróżnia nas spośród innych istot na tym świecie. Osmielę się zwrócić uwagę, że mowa wyróżnia nas sposród innych ludzi.

Dlatego uważam za niezmiernie ważne, aby od początku rozwoju mowy naszego dziecka pielęgnować ją najlepiej jak potrafimy.

Od czego zacząć? Od dostarczenia dziecku bodźców, dźwieków, które tę mowę rozwiną. 

Co powinien robić rodzic, aby dbać o werbalną przyszłośc swego dziecka? Podstawową sprawą jest mówienie do maluszka. Psycholodzy twierdzą, że juz 3 miesięczne niemowleta rozumieją niektóre komunikaty wysyłane przez rodziców. Bodźcowanie dziecka mową jest niezmiernie ważne. Jej tębr, głosność, melodia wpływają na dziecko. Zanim zacznie w pełni rozumieć co mówimy odczytuje nasze emocje. 

Mówiąc, należy pokazywać sposób mówienia. Otwieranie ust, zabawy buzią i językiem ... Generalnie należy to do sfery zajmowania się swoim dzieckiem. Dzieci, kórym nie poświęcamy czasu rozwijają się gorzej pod każdym względem. Dotyczy to również mowy. Wszyscy znamy przykład osieroconych dzieci wychowywanych poza rodziną. 

Nie trzeba specjalisty, aby wiedzieć jak zajmować się dzieckiem. Trzeba poświęcać mu czas z oddaniem i pasją. Im więcej tym lepiej.

Zaczynamy od wokalizowania, podkreślamy to, co mówi dziecko. Na początku bawi sie ono swoim głosem. Słyszy się i powtarza po sobie. Możemy podpowiedzieć mu przeróżne inne możliwości i pokazać inne dźwieki. Dzieci naśladują rodziców: jak otwierają usta, dmuchają. Tu warto przypomnieć o obserwacji dziecka. Jeśli jest maluszkiem karmonym piersią lub butelką to połyka z językiem na dole buzi. Jeśli już karmimy je łyżeczką postarajmy się, aby połykało z językiem na podniebieniu. Poczytajcie o tym lub porozmawiajcie z logopedą . To ważne! Wspominam o tym z uporem maniaka, ale tylu jest ludzi, którzy połykają źle. Wystarczy zaobserwować innych gdy coś ich zainteresuje. Wówczas widać otwarte usta, wystający język. To odruch. Ci, co dobrze połykają nie rozdziawiają na ogół buzi. 

Zabawy językiem: wyjmowanie, oblizywanie górnej wargi, dotykanie do noska... Wymyślajmy śmieszne zabawy, aby podnosić język do góry. Warto, Ustrzeżecie dzieci przed wieloma problemami. Na początek przodozgryz, potem wady wymowy. Wszystkie głoski szumiące, jak też "r", wskoczą łatwo. Zaoszczędzicie na logopedzie :). 

Warto również wspomnieć o przyrośniętym języku. Są dzieci, które z trudem wyjmuja język  z buzi. W skrajnych przypadkach podcina się go u noworodków. Jeżeli zauważycie to później, najpierw postarajcie się poćwiczyć język, a dopiero potem narażajcie swoje dziecko na dyskomfort zabiegu.  Jednak, jeżeli specjalista uzna to za konieczne warto się zastanowić. Zachęcam do zaciągnięcia opinii kilku mądrych. Jeden to za mało. Wszyscy jesteśmy omylni i w każdym przypadku jest to indywidualna sprawa. 

Miłej zabawy z dzieckiem życzę! Przy okazji sami zwrócicie uwagę jak mówicie.

 

 

Jak wychowac bufona?

bealo27

Bardzo łatwo. wystarczy kochać dziecko, pozwalać mu na wszystko, utwierdzac go  
w przekonaniu, że jest najwspanialszy i nic ani nikt nie ma prawa zwracać mu uwagi. W tym ostatnim przypadku matka skacze do gardła każdemu, kto ośmieli się spojrzeć nieprzychylnie na jej dziecko.

Piszę o tym bo ten rodzaj matek trafia do mojego gabinetu coraz częściej. Dzieciątko wpada do pokoju, rzuca się na wszystkie zabawki jednocześnie. Widzę zachwyt na twarzy dumnej matki.  
I tu zaczynam być wredną babą. Staję murem na drodze małego tyrana i stop. Nie pozwalam niczego dotykać. 

Tu mała dygresja. Czy wypada, wchodząc do kogoś do domu, zaglądać mu wszędzie i bez pytania buszować po wszystkich zakamarkach? Czy "dzień dobry" to taki archaizm, że dzieci nie znają już tego słowa? I czy dobra matka nie przypomina dziecku, które zapomiało bo ma do tego prawo /przecież dopiero sie uczy/o przywitaniu się? Po co?

Tak często mówi się teraz o ADHD, nadpobudliwości, nieprzystosowaniu. Zuważam to rzeczywiście częsciej niż kilka lat temu, ale przede wszystkim widzę niewychowane, rozkrzyczane bachory, wchodzace swoim rodzicom na głowę. Życzę im powodzenia w dalszym wychowawywaniu swoich pociech, szczególnie w wieku dojrzewania. Strach się bać. Już część tych wspaniałych dzieciaczków możemy spotkać w gimnazjach. Co wtedy...? Rodzic wówczas oczekuje wsparcia szkoły i do niej ma pretensję, że jest niewydolna. To nauczyciel, obcujący      z dzieckiem kilka godzin ma go nauczyć wszystkiego, od zasad dobrego zachowania począwszy.  

A czego Jaś sie nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał!

A ja, logopeda, zamiast pokazywać maluchowi jak pięknie mówić ,"walczę" z dzieckiem, uczę go manier, wyciaszam, pokazuję jak się bawić i przyprawiam rodziców o ból głowy ponieważ "zmuszam" ich pupilka do ciężkiej pracy czyli do zabawy skierowanej ku temu, aby był mądrzejszy, bardziej skupiony, pieknie mówił i na dodatek potrafił sie zachować. 

Pochwalę się! Najczęściej mi się to udaje :). 

 

Dorośli u logopedy

bealo27

 

Za błędy rodziców ponoszą konsekwencje ich dzieci. Nieprawda???

A jednak prawda!

Trafiaja do mnie studeni pedagogicznych kierunków, którzy na 3 roku zostają oświeceni, że mówią z błedami artykulacyjnymi. Dość późno. A dlaczego nie powiedziano im tego, gdy wybierali sie na studia? Sorry, taki mamy system.

I co dalej? Zmieniać kierunek, jakoś się przemknąć, czy ćwiczyć?

Moim zdaniem, ngdy nie jest za późno. Nie twierdzę, że jest łatwo, ale jest to możliwe, prawdopodobieństwo sukcesu przy dużej motywacji jest ogromne. w skali 1 do 6 będzie trzeba pracować na 7 :). Napewno się uda!

Od czego należy zacząc? 

Po pierwsze zanleźć dobrego logopedę i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Na dodatek, pamiętać na każdym kroku, o tym jak mówimy i próbować wdrażać w życie wszystko, co pokazał nam logopeda. On za nas tego nie zrobi. Musimy sami. Nauka to popełnianie błędów. Błędy to błogosławieństwo. Dzięki nim wiemy jak nie należy tego robić.  

Do roboty, nie obijajcie się, im ciężej będziecie ćwiczyć tym szybciej pokonacie swój problem. 

Jeszcze jeden warunek, pamietajcie o zasadzie uczenia się:

krócej, a częściej!

 

 

 

Systematyczność - metoda zdartej płyty!

bealo27

Bez powtarzalności nie ma sukcesu w terapii logopedycznej.

To pierwsze przykazanie dla rodziców.  Wyrobienie wprawy artykulacyjnej wymaga czasu. Jest on tym krótszy, im częściej powtarzamy zalecone przez logopedę ćwiczenia.

W najprostrzych do skorygowania wadach wymowy wystarczy permanentne przymoninanie dziecku jak ma układać usta, gdzie trzymać język, itd, itd. Problem znika jak ręką odjąć. Przy bardziej skomplikowanych wadach wymowy należy postepować ścisle według wskazówek logopedy. Wydłuża się tylko czas terapii. 

Metoda zdartej płyty jest w tym przypadku najskuteczniejszą metodą.

Znam dzieci, które niemal znienawidziły swoich rodziców za cięgłe "nękanie", zwracanie im uwagi i zmuszanie do powtarzania ćwiczeń. Ale znam też efekty tych uporczywych zabiegów, kochajach swoje dzieci rodziców!  

To głuche dzieci, które bez takiego podejścia rodziców nie poradziłyby sobie w świecie słyszących czy dzieci z bełkotliwą mową, które rozumiała jedynie matka.

Ku przestrodze przed lenistwem rodziców chcę wspomnieć   o tych, którym się nie chciało.

Dorośli z wadami wymowy, z francuskim "r".... to dzieci właśnie tych rodziców. Szkoda, prawda? Czas biegnie bardzo szybko i jest, w przypadku wad wymowy, wrogiem.

Im później zaczniesz ćwiczyć i rzadziej to robisz, tym gorzej!   

 

Zdrowy rozsądek … w zaniku ?

bealo27

Szukasz pomocy dla swojego dziecka? Bardzo dobrze! Wchodzisz na strony gabinetów logopedycznych, rehabilitacyjnych, wczesnego wspomagania i… Feria barw, orgia nazewnictwa, ofert mnóstwo: fizjoterapia, terapia odruchów, terapia ręki, integracja sensoryczna, terapia taktylna, terapia mowy słuchu, etc. Można mnożyć nazwy, przekonywać, że coś jest lepsze, coś gorsze. Nie kwestionuję żadnej z tych propozycji. Tylko należy zadać sobie pytanie. Czy każda z tych terapii może być stosowana oddzielnie? Skuteczna terapia jest zawsze polisensoryczna /oddziałująca na wszystkie sfery/, holistyczna /ujmująca dziecko jako całość/. Musi angażować całą osobowość dziecka. Jeżeli u małego dziecka terapeuta angażuje tylko jedną sferę to powodzenie terapii jest mniejsze. Twierdzę tak na podstawie własnego doświadczenia logopedy pracującego z dziećmi słyszącymi i niedosłyszącymi. Kiedy terapia logopedyczna jest wzbogacona np. ćwiczeniami rozwijającymi zdolności poznawcze to przebiega szybciej i skuteczniej. Dołożenie jeszcze ćwiczeń motorycznych jeszcze bardziej pomaga. Rozwój ruchowy jest ściśle związany z rozwojem mowy. Wniosek jest prosty, prawda? Rozmawiając z potencjalnym terapeuta naszego dziecka zwrócimy uwagę jaka jest jego propozycja. Co proponuje

 

Jesteśmy całością !

bealo27

Ostatnio przeczytałam ciekawy artykuł na temat wpływu przeróżnych czynników na rozwój mowy. Nie jest to odkrycie Ameryki, a raczej podsumowanie dotychczasowej wiedzy 

i doświadczeń logopedów. Wspomniano w nim, że np. w ssanie, połykanie, żucie zaangażowane są te same elementy anatomii ustno-twarzowej, które biorą udział  
w artykulacji. W związku z tym jakiekolwiek ich zaburzenia mają wpływ na prawidłowość artykulacji. Okazuje się, że  należy iść dalej
i upatrywać powiązań z postawą oraz rozwojem motorycznym dziecka.  Ja poszłabym jeszcze dalej i włączyła rozwój zdolności poznawczych, aby dopełnić całości.   Wracamy do filozofii, która od dłuższego już czasu przyświeca szeroko rozumianej edukacji czyli filozofii humanistycznej, traktującej człowieka całościowo.

Wracając do artykułu:

Wyodrębniono trzy grupy dzieci z różnymi zaburzeniami mowy:

1. Dzieci z zaburzeniami artykulacji /przyczyną są zaburzenia czynnościowe aparatu artykulacyjnego/

2. Dzieci z poważnym opóźnieniem mowy lub jej brakiem

3. Dzieci z zaburzeniami płynności mowy

Codzienne wykonywanie pewnych ćwiczeń rozwojowych może działać stymulująco na rozwój mowy. Taki trening należy uzupełniać
o ćwiczenia rozwijające umysł czyli zabawy w myśleniu, rozwijaniu zmysłów itd.

Nie będę opisywać wszystkiego - odsyłam do artykułu w nowym magazynie "Forum Logopedy" /można pobrać za darmo/. Zauważono np., że nieprawidłowości w obrębie obręczy miedniczej mają wpływ na żuchwę i zgryz. Tu bym polemizowała i zachęcała do odwiedzenia ciekawej strony na facebooku pana Marcina Doleckiego, ortodonty. jedynego, spośród 5, u których leczyłam swoje dziecko, a który wiedział co robi. W przypadku mojego dziecka było odwrotnie - to nieprawidłowości żuchwy spowodowały krzywy kręgosłup. Żadne ćwiczenia korekcyjne wad postawy przez kilka lat nie pomogły. Dopiero korekcja zgryzu załatwiła sprawę. 

Oczywiście wszystko nie jest takie proste i należy mad tym się bardziej pochylić.

Pointa jest następująca: Logopedia jest również nauką interdyscyplinarną i skupianie się tylko na samych ćwiczeniach artykulacyjnych jest dużym uproszczeniem. 

Jak łatwo szastać opiniami cd.

bealo27

Kolejny przykład kompetencji przedszkolnego psychologa. Jaka jest różnica miedzy naszymi, a cudzymi dziećmi? No własnie! Nasze chronimy, pielęgnujemy, otaczamy parasolem, aby nie stykały się ze złym światem. Jakże wspaniałe potrafimy dawać rady innym rodzicom, szczególnie kiedy jesteśmy "specjalistami". Tak, cudzysłów jest tu konieczny. 

Pokora - to słowo, którego wielu specjalistom brakuje. Syndrom boga w wydaniu edukacyjno-psychologicznym.

Dlaczego o tym piszę? Jestem zwykłym logopedą. Staram się uczyć dzieci poprawnie mówić i trafiają do mnie przeróżne małe istotki. Jedne gadają jak najęte, inne milczą przez kilka tygodni zanim przekonają się, że nie gryzę, jeszcze inne nic nie rozumieją itd. itd. Czy tak trudno zrozumieć, że komunikacja polega na przekazaniu informacji dziecku i sprawdzeniu czy dotarła. Jeżeli dziecko nie reaguje to przyczyny mogą być wielorakie. Jeżeli dziecko nie reaguje, kiedy po raz pierwszy widzi panią psycholog, nie odzywa się, nie chce się z nią bawić. Dlaczego??? MA AUTYZM, zespół Aspergera, zaburzenia zachowania i co tam jeszcze wymyślono.

Czy wy zawsze podczas pierwszego spotkania z nieznajomym mówicie mu o wszystkim i opowiadacie historię swojego życia? Jeżeli tak to coś z wami nie w porządku. Po pierwsze brak wam dobrego wychowania. Po drugie...  domyślcie się.

Do rzeczy. Czterolatek, który nie mówi poprawnie "r" /jeszcze nie musi/ i nieznacznie sepleni przychodzi do mnie na zajęcia. Jest trochę nieśmiały, zaczął reagować na moje rozpaczliwe próby zachęcenia go do zabawy dopiero po miesiącu. Bawiłam się sama. Ciekawe co myślała wtedy przyglądająca się wszystkiemu mama? Któregoś razu nagle przemówił, normalnie, bez wstydu, jak gdyby nigdy nic. Zachowywał się jak mój najlepszy kumpel. Nadzieja wstąpiła we mnie i rodziców. Ćwiczy pięknie i niedługo będzie mówić jak trzeba.

Ale po co o tym piszę? Chłopiec trafił do przedszkola, gdzie panie /również pani psycholog/ chyba ominęły wykłady z psychologii rozwojowej, oświadczyły matce dziecka, że nie bawi się ono wspólnie z kolegami - to raczej jeszcze normalne w tym wieku i jest wycofane, mało mówi, czasem nie reaguje na komunikaty pani wychowawczyni. Podejrzewają autyzm. I wszystko na ten temat. Dalszy komentarz nie jest potrzebny, prawda?

Jakie byłyby nasze odczucia po usłyszeniu takich wyroków? Ale nie chodzi o nasze dziecko, tylko cudze! To nie my musimy rozpoczynać marszu po specjalistach, aby udowodnić, że nasze dziecko nie jest wielbłądem i nie potrzebna mu opinia czy orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnegoz poradni psychologiczno-pedagogicznej . 

Tytułem wyjaśnienia: chłopiec ma lekki niedosłuch, dopiero co zdiagnozowany. Może on spowodował, że nie słyszał co mówi pani. Skupiał się przecież na ciekawej zabawie.

I może pamiętajmy o zdrowym rozsądku w ferowaniu wyrokami!

Babcia dobra na wszystko :)

bealo27

 


 

Kropla drąży kamień. Tak mogę napisać o pewnej babci, która zauważyła, że jej wnuk nie mówi tak jak powinien. Nonszalanccy rodzice, zaganiani, zapracowani twierdzili: przejdzie mu, wyrośnie, rozgada się. Co za pożałowania godna naiwność i brak ... wyobraźni. Chłopiec ma sześć lat, mieszka   w Holandii,  chodzi tam do szkoły. Nie mówi dobrze po holendersku ani po polsku, zła artykulacja, rozumienie - takie sobie. 

Babcia zaczęła wakacyjną walkę o to, aby jej wnuk porozumiewał się jak dziecko w jego wieku. Czy dokona tego przez dwa miesiące? Wierzę, że tak i trzymam za tę bohaterkę kciuki. 

Brawo babcie! 

Systematyczne działania dają więcej korzyści!

bealo27

Jak rodzic powinien ćwiczyć z dzieckiem, aby osiągnęło ono pożądane efekty?


Takie pytanie zadaje się logopedzie bardzo często. Jeżeli wybieramy się do logopedy ponieważ dziecko ma wadę wymowy to musimy nastawić się na systematyczną pracę pod jego kierunkiem. Jeżeli nie zdajemy sobie z tego sprawy to od razu postarajmy się o fundusze na intensywną terapię, która będzie miała miejsce przynajmniej trzy razy w tygodniu. Inaczej będzie się ona przeciągała nawet do kilku lat. Dlaczego? Po wyjściu od logopedy większość rodziców nie kontynuuje ćwiczeń w domu. Nierzadko nie muszą to być nadzwyczajne ćwiczenia. Wystarczy przypominanie dziecku o miejscu i sposobie artykulacji zaburzonej głoski. Jeżeli będzie to proces ciągły to jest prawie stuprocentowa pewność, ze szybko zlikwidujemy  problem. Korygowanie wady wymowy to nic innego jak uczenie się poprawnej wprawy. Podlega również takim samym zasadom jak uczenie się w ogóle.  Kucie non stop, kiedy uczyliśmy się do klasówki, daje gorszy efekt niż systematyczne przygotowanie się przez kilka dni po pół godziny dziennie. Intensywne uczeniu się bez robienia przerw nie jest skuteczne. Po pewnym czasie możliwości uczenia spadają.  Wniosek: jeżeli chcemy szybko skorygować wadę wymowy to powinniśmy bardzo często przypominać dziecku  o tym co mówił logopeda i jak nauczył dziecko układać buzię i język podczas wypowiadania zaburzonych głosek.

 

 

© DYWAGACJE LOGOPEDYCZNE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci