Menu

DYWAGACJE LOGOPEDYCZNE

Spostrzeżenia logopedy, wprawki dla dzieci, które mają kłopoty artykulacyjne, niedosłuch, problemy z uczeniem się.

Nowy rok szkolny, nowe zmiany na gorsze!

bealo27

Już nie wierzę, że polskie szkolnictwo czeka coś dobrego. Wszystkie zmiany jakie obserwuję przez 2o lat to zmiany na gorsze. Nie jest moim zamiarem tylko krytykowanie, jednak mój optymizm wypalił się już.

Jestem zdania, że tylko specjaliści, dobrze wykształceni powinni pracować w szkole. Powinni specjalizować się w określonej dziedzinie. To oczywiście nie wyklucza możliwości, aby nauczyciele poszerzali swoje wykształcenie i doskonalili się. Ja sama mam 1o podyplomówek i 100 innych kursów. Ze wstydem muszę przyznać, że kończyłam je by móc dalej pracować. Jak w kalejdoskopie zmianiały się przepisy o kwalifikacjach nauczycieli.

Jeszcze w latach 90-tych logopedia była pedagogiką specjalną i, już po kilku latach nie. Żeby pracować     z dzieckiem, które ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego nauczyciel musi posiadać odpowiednie kwalifikacje z oligofrenopedagogiki czyli umieć pracować z dziecmi upośledzonymi umysłowo /teraz niepełnosprawnośc intelektualna - semantyka/. Zaczęła się jazda. Wszyscy rzucili sią na studia podyplomowe. Moim zdaniem niestety większość o niskim poziomie.

Teraz wszyscy mamy kwalifikacje z oligofrenopedagogiki, surdopedagogiki, rewalidacji etc., etc.,

I na miłośc boską, dlaczego zmuszamy dzieci z niesprawnością intelektualną / pozwalaja na to przepisy/ do nauki w klasach z dziećmi w normie intelektualnej.  Moim zdaniem to totalna pomyłka. Nie ma integracji intelektualnej. Przyjażni się ktoś z was z upośledzomymi /to okropne słowo/? Bywacie z nimi na wspólnych imprezach i dyskutujecie o abrakadabrycznych elukubracjach immanentnej negacji??? No właśnie!

Pracowałam w klasach integracyjnych w liceum i wiem jak trudno jest takim dzieciom. Nawet jeśli zdadzą maturę cudem to co dalej. Unieszczęsliwiamy je. Powinny nauczyć się zawodu, żyć na własny rachunek jeżeli to możliwe. 

 Co z dziećmi w normie? Jestem tolerancyjna i chcę, żeby wszyscy mieli prawo do tego co sobie wymarzyli, ale ..... Tych ale jest tak dużo!  Ja na przykład, mimo całego życia zawodowego z dziećmi z dysfunkcjami, nie wysłałam swoich dzieci do klas integracyjnych. Uważam, że w życiu nie dostajemy po równo i mamy prawo decydować. No własnie rodzice maja prawo decydować, ale ja nie chcę, aby moje dzieci były narażane na niższy poziom nauczania w klasach integracyjnych. I dyskusji ciąg dalszy..... ale to już dyskusja w sferze etyki, filozofii itp.

 

Na dodatek nauczyciele przedmiotów muszą zdobywać nowe dyplomy, aby utrzymać pracę ponieważ nie mają godzin do etatu. Matematyk szkoli się z informatyki, biolog kończy studia z chemii lub geografii. Nie może przecież nauczyciel biologii w gimnazjum uczyć chemii ponieważ na pięciu latach  studiów  miał tylko  chemię przez 3 lata i nie są to wystarczające kwalifikacje do nauczania w gimnazjum.

Co za pech! Nauczyciele coraz lepiej wykształeni, a poziom uczniów i ich wiedza pod zdechłym azorkiem. Problem jest bardziej złożony oczywiście.

Na dokładkę jeszcze prawa ucznia i żadnych praw dla nauczycieli. Niedługo smutna mina belfra będzie predysponowała do wyrzucenia  go z pracy. Nie przesadzamy? Twarde zasady są konieczne, uczeń musi się podporządkować i koniec. To my rodzice, nauczyciele wiemy co dla dziecka jest dobre i jak należy postępować. Oczywiście obserwujemy dziecko i sądujemy czy jest zadowolone i robi postępy. Jednak czy gdyby nie determinacja rodziców i np zmuszanie dziecka do ćwiczeń na pianinie to wielu znakomitych pianistów nie ujrzał by świat. Przykłady można mnożyć.

Ale może nie mam racji! Pozwólmy dzieciom decydować o sobie, nic nie robić. Niech rozwijają się w swoim tempie. Po co je męczyć. Niech sobie rosną pod kloszem. Po jakie licho rozkład dnia, dyscyplina wewnetrzna...

Czeka je przecież świetlane życie. I czekanie na mannę z nieba. Delikatne i nieodporne na stres i bez własnego zdania, albo zarozumiali pieniacze bez wykształcenia, którym wolno wszystko. Prostakami lepiej się manipuluje. 

A my nauczyciele dalej siedźmy cicho, bójmy się o swoją pracę i dokształcajmy się na studiach, które nic nowego nam nie dają. Ciągle w kółko to samo tylko innymi słowy. Kolejny dyplom bez nowych umiejętności.

Góry papierów czekają, rozbudowane programy, wspaniałe oceny opisowe /trzeba będzie ich napisać kilkadziesiąt to "kopiuj wklej" będzie jak znalazł/. 

A ZDROWY ROZSĄDEK GDZIE??????

Czy już nikt nie myśli. Przecież nikt nie czyta stosów papierów. Nie dlatego, że nie chce, ale kiedy?

Nie mnóżmy przepisów! 

I na koniec wisienka na torcie. Wf. Czy to tak trudno się domyslić dlaczego dzieci nie chcą ćwiczyć? Sama załatwiałam dziecku zwolnienie. Powodów jest kilka. U dziewczyn najbardziej banalny. Po lekcji wf-u jest 10 minut na ubranie się i pójście na nastepne lekcje. Jest się brudnym, zakurzonym, spoconym i trzeba dalej siedzieć tak przez kolejne godziny. Po 2 godzinach intensywnego grania w kosza iść na mamtematykę, popisać się błyskotliwościa umysłu. 

Może trzeba zapytać nauczycieli i uczniów. Przez tyle lat mojej pracy nigdy nikt nie zapytał mnie co sądzę. Podobno pytają, Tylko kogo ?

To frustracja przemawia przeze mnie. Ale martwię się o przyszłość. Chciałabym, żeby moje wnuki chodziły, tak jak ja, do szkoły masowej, Jednak już teraz muszę oszczędzać na czesne dobrej szkoły prywatnej, gdzie obowiązują sztywne zasady, gdzie nie ma ziewania i ociągania się. Czego się Jaś nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał!

 

 

źródło obrazka:http://krzysiu.net/pl/darmowe-cliparty-od-krzysiu-net-czesc-2/

 

 

Chłopcy są głupsi od dziewczynek!

bealo27

imagebot

 

"Pan Bóg stworzył najpierw mężczyznę bo chciał zacząć od zera" :)

Chłopcy mówią późniiej, Mowa jest u nich "ciężka", Ble,ble, ble. Takie głupoty powtarzaja ludzie. To, że jesteśmy inni to fakt. Dobrze, że na świecie są kobiety i mężczyźni. Nic tego nie zmieni. Wspaniale, że sa różnice płci. Z racji biologii są  nam przypisane role i to jest w świecie wspaniałe. Mam dość babochłpów i zniewiesciałych facetów.

Kocham normalne kobiety i normalnych facetów.

Małe dzieci też są różne. Nie dajmy się zwieść równouprawnieniu. Żaden różowy dla chłpców i niebieski dla dziewczynek. Dziewczynki sa słodkie, delikatne wieć kochają różowy. Chcą znaleźć normalnego faceta i wzajemnie się wspierać.

W rozwoju mowy, w ogóle, w rozwoju intelektualnym, fizycznym, emocjonalnym różnimy się wzajemnie i w jednym jesteśmy lepsi, w innym gorsi, wolniejsi. Co z tego??? Bardzo dobrze, każdy z nas, chłopak czy dziewczyna, jest inny, wspaniały na swój sposób.

Nikt nie będzie mi mówił jak mam wychowywać swoje dzieci ! No może już to czas przeszły ponieważ je wychowałam. Tylko to ja decydowałam jak to robić. NIE DAJCIE SIĘ ZWARIOWAĆ! Nie słuchajcie głupot o wychowaniu, decydowaniu sie przez dziecko  na płeć. Rozważcie dobrze do jakiego żłobka, przedszkola wysyłacie swoje dzieci. Czy nie robi się na nich głupich eksperymentów przebierania chłopców za dziewczynki czy odwrotnie. To fajna zabawa, ale kiedy maja na to ochotę.

To prawda, że należy być czujnym i odserwować swoje dziecko. Zdarzyć się może wszystko. Nasz pupielek może mieć konotacje w tęczowym kierunku, ale to Wy, Rodzice będziecie z waszym dzieckim i pomożecie mu znaleźć własną tożsamość. Nikt inny. 

Wakacje, czas na odpoczynek od trudnych spraw!

bealo27

 

ada_mozaika

 

Możliwości intelektualne są szczególnie uzależnione od kondycji psychicznej dziecka. Pobudzająco na inteligencję działają czyjeś zainteresowanie, pochwały, równowaga psychiczna, średni poziom ambicji oraz zdrowie psychiczne.

Co to oznacza? Nie trwońmy wakacyjnego czasu na nakręcanie spirali planowania nowego roku szkolnego. Waszego planowania oczywiście. To nie będą plany waszego dziecka. A co ono mysli? Pewnie nie mysli o tym w ogóle, ale musicie znaleść inny sposób na poruszenie tego tematu.  Nie mówmy dziecko bez przerwy co go czeka po wakacjach, jak ma się wziąć do nauki, ile czeka go pracy. Metoda zdartej płyty! Pamietacie? Nie jest skuteczna!

 

Z tym przesłaniem, pozdrawiam i trzymam kciuki za  mądre poruszanie trudnych tematów.

 

Wakacje z dzieckiem

bealo27

Children_of_the_sun

Pogoda wspaniała, nic nie chce się na robić. A jednak wychowanie własnych dzieci nie ma wakacji. Kochamy je więc zrobimy dla nich wszystko. Staniemy na głowie, żeby przygotować je do życia jak potrafimy najlepiej.

Wszystkie dzieci, nawet te, które nie przejawiają żadnych opóźnień, powinny być cały czas stymulowane prze dorosłych pod każdym względem. Mam tu na myśli rozwój funkcji czuciowo-ruchowych, językowych, spostrzegania wzrokowego, słuchowego i kinetyczno-dotykowego, myślenia, pamięci, uczenia się i motywacji.

Na dodatek, możliwości intelektualne są szczególnie uzależnione od kondycji psychicznej naszego dziecka. Stwórzmy wyjątkowe wakacje, komfort, taki jakiego nie znajdują w czasie roku szkolnego. Pobudzająco na kondycję psychiczną i inteligencję działają: nasze zainteresowanie dzieckiem, pochwały, jego równowaga psychiczna, średni poziom ambicji oraz zdrowie psychiczne. To wszystkie wiecie Państwo, ale przypominam bo to niezmiernie ważne. Miłych wakacji Wam życzę !!

 

 

 

 

Rozbudzanie wyobraźni dzieci wpływa na rozwój mowy!

bealo27

 

 


Wszystko, co robimy z naszymi dziecmi ma wpływ na późniejsze ich życie. Jest tajemnicą poliszynela, że małe dzieci chłoną wszystko jak gąbka. Dlatego uważajcie, co mówicie, co robicie i nie odkładajcie niczego na potem. A zbrodnią jest nic nie robić.

Dzisiaj o wyobraźni małych dzieci. Niekiedy przybiera taką formę, że sądzimy, iż nasze dziecko to patologiczny kłamca :). Nie przejmujcie się tym, tylko kierujcie myślenie dziecka na właściwe tory. Warto poczytać o bujnej wyobraźni dzieci w stosownych podręcznikach. Jest ich mnóstwo więc nie będę  o tym pisać. Pamietać należy jednak o najważniejszym. Wasze dziecko jest bezkrytyczne wobec was i wszystko, o czym mówicie traktuje jako święte. Dla niego to wy wszystko wiecie i zawsze macie rację. Pamietacie z dzieciństwa jak matka mówiła, że czeka was zamiatanie ulicy jak  nie będziecie się uczyć? Ona tylko żartowała, a mnie prześladowało to każdego dnia, kiedy dostałam gorszy stopień.

W ten sposób można wmówić dziecku bardzo duże złego i zaprogramowac je na całe życie. Mówcie więc swoim dzieciom, że są wspaniałe, wszystko może im się udać, jeśli tylko się postarają. Pozwólcie zabłysnąć swojemu maluszkowi.

Pamiętajcie: nagrody to najwspanialsze narzędzie w waszych rękach. I Nie mam na myśli lizaków, czekolad, zabawek, gier komputerowych. Nagrądą jest wasz uśmiech, wspólny spacer, pochwała.

Nie zrzędźcie i nie dulczcie w kółko o tym samym. Gadaniem niewiele wskóracie! Poświęćcie czas dziecku, to wszystko.

Rozwijamy myślenie dzieci!

bealo27

Hammer

Każdy pedagog i dobry rodzic studiuje psychologię rozwojową dziecka. To elementarz, który każdy powinien przeczytać. Rozjaśnia nam to obraz zachowań naszego dziecka jak i pomaga wspomóc jego rozwój. Oczywiście można puścić dziecko wolno i nie robić nic. Niech idzie swoim tempem, swoją drogą. Jednak ja nie zgadzam się z takim podejściem.

Uważam, że stymulowanie myślenia dziecka powoduje, że jest bardziej plastyczne, szybciej się rozwija i zapewniamy mu ciekawsze dzieciństwo i poradzi sobie lepiej w dalszym życiu.

Oczywiście, nie oszukujmy się, że zabawami związanymi z myśleniem, wyobraźnią możemy wywindować sprawność intelektualną dziecka i znacząco podnieść jego IQ.

Z dziecka na pograniczu normy nie stworzymy geniusza, jednak znacznie możemy poprawić jego myślenie, zgodnie z zasadą, że narząd nie używany ulega zanikowi. Powiedzenie, że trzeba ćwiczyć mózg jest uzasadnione. Oj, widać to bardzo jak jesteśmy już bardzo dorośli.

Zanim przejdę do przykładów zabaw rozwijających myślenie dzieci chciałabym przypomnieć o kilku faktach dotyczących myślenia.

Zasadniczo mamy do czynienia z dwoma rodzajami myślenia. Myśleniem konwergencyjnym oraz dywergencyjnym.

Potraktujcie to Państwo tylko jako przypomnienie, a nie wykład z psychologii. Jednak to wystarczy do zabawy z dziecmi.

Pierwsze to myślenie logiczne, Jego tok zmierza do jednego rozwiązania. Z tym myśleniem wiąże się abstrakcja. Pamiętajmy jednak, że naszym maluszkom daleko do myślenia abstrakcyjnego, które dla nas jest czymś naturalnym. Dzieci posługują się konkretami i tak myślą. To dlatego w klasach I-III uczy się dzieci liczyć pokazując im szereg truskawek, ołówków, kaczuszek itd. Wyobrażając sobie pięć piesków zaczynają rozumieć co znaczy symbol "5". Akurat pojęcie liczby jest dla dzieci bardzo trudne i proces ich poznania jest dość długi. Takie myślenie rozwija się u każdego dziecka w innym czasie. Pamietajcie o tym, nie zmuszajcie dzieci do rozumienia rzeczy, do ktorych rozumienia nie dojrzały. Akurat ostatnio widziałam taki przykład ojca, którgo irytowało strasznie, kiedy jego 5 letni synek  nie pojmował za nic o co chodzi w szachach. Na koniec nauki prawie dostał w skórę. Smutne, prawda?

Nieco inaczej jest z myśleniem dywergencyjnym. To wyobraźnia, myślenie, które dopuszcza wiele rozwiązań. Dzieci mogą popisać się wyobraźnią bez granic. Zazdrościmy im tego.        

Z biegiem lat, niestety, tracimy ten dziecięcy koloryt myślenia. 

Poniżej podaję kilka zabaw, które dzieci chętnie podejmują. Powinny być niewymuszone, związane z zabawowymi sytuacjami. Liczę na Państwa wyobraźnię, że wymyślicie podobne zabawy dla swoich pociech.

- Co by było gdyby ludzie umieli latać?

- Co by było gdyby pies potrafił mówić?

- Co by było gdybyśmy potrafili czytać w myślach?

- Co nie pasuje? kura, indyk, krowa

- Co nie pasuje? samochód, traktor, rower

- Podaj kolejny element: noga, kolano, brzuch .../ wszystko powyżej brzucha pasuje/

- Co dalej? lala,le,lala...

- Z czym kojarzy nam się krowa? Najpierw sami tłumaczymy dzieciom co to znaczy, podajemy przykład: krowa - trawa / bo sie nią żywi/, krowa - mleko, krowa - łąka, krowa - czekolada / ponieważ robi sie ja równiez z mleka/ itp. Jeżeli znjdziemy sensowne wytłumaczenie podanego słowa , to jest to dobry przykład.

Powodzenia! 

A tak przy okazji. ile skojarzeń potraficie wymyslić do krowy? 

Wczesne wsparcie dziecka w zakresie wszystkich sfer jego rozwoju.

bealo27

 

Ostatno coraz częściej słyszymy o wczesnym wspomaganiu rozwoju dziecka, które to może mieć przyznane do czasu rozpoczęcia nauki w szkole czyli podjęcia obowiązku szkolnego.

Co to jest i czy warto zabiegać o taką pomoc dla dziecka? Oczywiście i to jak najszybciej. Im więcej bodźców tym lepiej. Maim zdaniem korzystanie z opieki różnych specjalistów nie wyklucza się. Na gruncie logopedycznym również to sprawdziłam. Monopol w dziedzinie terapii logopedycznej nie jest wskazany. Jeżeli terapia nie przynosi efektów, warto wesprzeć się innym specjalistą. I nie godzi to absolutnie w kompetencje tego pierwszego. Każdy wykonuje swoją pracę na swój sposób, korzystając z wypracowanych przez siebie metod. Działaja lub nie na dzieci.    I podobnie jak w życiu, jednych lubimy bardziej, innych mniej, na jednych działa to, na innych tamto.

Korzystajcie więc z potencjału różnych możliwości i specjalistów wszelkiej maści, ale zachowajcie zdrowy rozsądek! Wy wiecie. co jest najlepsze dla Waszego dziecka.

Przeczytałam ostatnio w opinii o jednym z moich podopiecznych, że nie bawi się ze wszystkimi dziećmi i wybiera tylko niektóre dzieci, które mu odpowiadają. Nie rozumiem! Wydaje mi się, że też nie bawię się ze wszystkimi, tylko z tymi którzy mi odpowiadają i żadna siła nie zmusi mnie do "zabawy" z pozostałymi, ponieważ ich nie lubię, nie odpowiadają mi i mnie nie rozumieją. To takie dziwne? Albo inny przykład: chłopiec denerwuje się jak coś nie idzie po jego mysli.... Ja też  się wku..... gdy tak się dzieje. Bardzo dobrze bo to mnie napędza i zmusza do działania, aby wszystko szło po mojemu. I nie jest to złe, tylko to zdrowy egoizm pozwalający nam nie zwariować w tym dziwnym świecie. 

 

Znaczenie mowy!

bealo27

Mowa wyróżnia nas spośród innych istot na tym świecie. Osmielę się zwrócić uwagę, że mowa wyróżnia nas sposród innych ludzi.

Dlatego uważam za niezmiernie ważne, aby od początku rozwoju mowy naszego dziecka pielęgnować ją najlepiej jak potrafimy.

Od czego zacząć? Od dostarczenia dziecku bodźców, dźwieków, które tę mowę rozwiną. 

Co powinien robić rodzic, aby dbać o werbalną przyszłośc swego dziecka? Podstawową sprawą jest mówienie do maluszka. Psycholodzy twierdzą, że juz 3 miesięczne niemowleta rozumieją niektóre komunikaty wysyłane przez rodziców. Bodźcowanie dziecka mową jest niezmiernie ważne. Jej tębr, głosność, melodia wpływają na dziecko. Zanim zacznie w pełni rozumieć co mówimy odczytuje nasze emocje. 

Mówiąc, należy pokazywać sposób mówienia. Otwieranie ust, zabawy buzią i językiem ... Generalnie należy to do sfery zajmowania się swoim dzieckiem. Dzieci, kórym nie poświęcamy czasu rozwijają się gorzej pod każdym względem. Dotyczy to również mowy. Wszyscy znamy przykład osieroconych dzieci wychowywanych poza rodziną. 

Nie trzeba specjalisty, aby wiedzieć jak zajmować się dzieckiem. Trzeba poświęcać mu czas z oddaniem i pasją. Im więcej tym lepiej.

Zaczynamy od wokalizowania, podkreślamy to, co mówi dziecko. Na początku bawi sie ono swoim głosem. Słyszy się i powtarza po sobie. Możemy podpowiedzieć mu przeróżne inne możliwości i pokazać inne dźwieki. Dzieci naśladują rodziców: jak otwierają usta, dmuchają. Tu warto przypomnieć o obserwacji dziecka. Jeśli jest maluszkiem karmonym piersią lub butelką to połyka z językiem na dole buzi. Jeśli już karmimy je łyżeczką postarajmy się, aby połykało z językiem na podniebieniu. Poczytajcie o tym lub porozmawiajcie z logopedą . To ważne! Wspominam o tym z uporem maniaka, ale tylu jest ludzi, którzy połykają źle. Wystarczy zaobserwować innych gdy coś ich zainteresuje. Wówczas widać otwarte usta, wystający język. To odruch. Ci, co dobrze połykają nie rozdziawiają na ogół buzi. 

Zabawy językiem: wyjmowanie, oblizywanie górnej wargi, dotykanie do noska... Wymyślajmy śmieszne zabawy, aby podnosić język do góry. Warto, Ustrzeżecie dzieci przed wieloma problemami. Na początek przodozgryz, potem wady wymowy. Wszystkie głoski szumiące, jak też "r", wskoczą łatwo. Zaoszczędzicie na logopedzie :). 

Warto również wspomnieć o przyrośniętym języku. Są dzieci, które z trudem wyjmuja język  z buzi. W skrajnych przypadkach podcina się go u noworodków. Jeżeli zauważycie to później, najpierw postarajcie się poćwiczyć język, a dopiero potem narażajcie swoje dziecko na dyskomfort zabiegu.  Jednak, jeżeli specjalista uzna to za konieczne warto się zastanowić. Zachęcam do zaciągnięcia opinii kilku mądrych. Jeden to za mało. Wszyscy jesteśmy omylni i w każdym przypadku jest to indywidualna sprawa. 

Miłej zabawy z dzieckiem życzę! Przy okazji sami zwrócicie uwagę jak mówicie.

 

 

Jak wychowac bufona?

bealo27

Bardzo łatwo. wystarczy kochać dziecko, pozwalać mu na wszystko, utwierdzac go  
w przekonaniu, że jest najwspanialszy i nic ani nikt nie ma prawa zwracać mu uwagi. W tym ostatnim przypadku matka skacze do gardła każdemu, kto ośmieli się spojrzeć nieprzychylnie na jej dziecko.

Piszę o tym bo ten rodzaj matek trafia do mojego gabinetu coraz częściej. Dzieciątko wpada do pokoju, rzuca się na wszystkie zabawki jednocześnie. Widzę zachwyt na twarzy dumnej matki.  
I tu zaczynam być wredną babą. Staję murem na drodze małego tyrana i stop. Nie pozwalam niczego dotykać. 

Tu mała dygresja. Czy wypada, wchodząc do kogoś do domu, zaglądać mu wszędzie i bez pytania buszować po wszystkich zakamarkach? Czy "dzień dobry" to taki archaizm, że dzieci nie znają już tego słowa? I czy dobra matka nie przypomina dziecku, które zapomiało bo ma do tego prawo /przecież dopiero sie uczy/o przywitaniu się? Po co?

Tak często mówi się teraz o ADHD, nadpobudliwości, nieprzystosowaniu. Zuważam to rzeczywiście częsciej niż kilka lat temu, ale przede wszystkim widzę niewychowane, rozkrzyczane bachory, wchodzace swoim rodzicom na głowę. Życzę im powodzenia w dalszym wychowawywaniu swoich pociech, szczególnie w wieku dojrzewania. Strach się bać. Już część tych wspaniałych dzieciaczków możemy spotkać w gimnazjach. Co wtedy...? Rodzic wówczas oczekuje wsparcia szkoły i do niej ma pretensję, że jest niewydolna. To nauczyciel, obcujący      z dzieckiem kilka godzin ma go nauczyć wszystkiego, od zasad dobrego zachowania począwszy.  

A czego Jaś sie nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał!

A ja, logopeda, zamiast pokazywać maluchowi jak pięknie mówić ,"walczę" z dzieckiem, uczę go manier, wyciaszam, pokazuję jak się bawić i przyprawiam rodziców o ból głowy ponieważ "zmuszam" ich pupilka do ciężkiej pracy czyli do zabawy skierowanej ku temu, aby był mądrzejszy, bardziej skupiony, pieknie mówił i na dodatek potrafił sie zachować. 

Pochwalę się! Najczęściej mi się to udaje :). 

 

Dorośli u logopedy

bealo27

 

Za błędy rodziców ponoszą konsekwencje ich dzieci. Nieprawda???

A jednak prawda!

Trafiaja do mnie studeni pedagogicznych kierunków, którzy na 3 roku zostają oświeceni, że mówią z błedami artykulacyjnymi. Dość późno. A dlaczego nie powiedziano im tego, gdy wybierali sie na studia? Sorry, taki mamy system.

I co dalej? Zmieniać kierunek, jakoś się przemknąć, czy ćwiczyć?

Moim zdaniem, ngdy nie jest za późno. Nie twierdzę, że jest łatwo, ale jest to możliwe, prawdopodobieństwo sukcesu przy dużej motywacji jest ogromne. w skali 1 do 6 będzie trzeba pracować na 7 :). Napewno się uda!

Od czego należy zacząc? 

Po pierwsze zanleźć dobrego logopedę i ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. Na dodatek, pamiętać na każdym kroku, o tym jak mówimy i próbować wdrażać w życie wszystko, co pokazał nam logopeda. On za nas tego nie zrobi. Musimy sami. Nauka to popełnianie błędów. Błędy to błogosławieństwo. Dzięki nim wiemy jak nie należy tego robić.  

Do roboty, nie obijajcie się, im ciężej będziecie ćwiczyć tym szybciej pokonacie swój problem. 

Jeszcze jeden warunek, pamietajcie o zasadzie uczenia się:

krócej, a częściej!

 

 

 

© DYWAGACJE LOGOPEDYCZNE
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci